Allegro


Adam Leszczyński, Jan Stradowski, Marcin Bójko
Reakcje internautów na płatne Allegro

źródło: Gazeta Wyborcza
2001.03.06

Największy polski serwis aukcyjny online od 1 marca zaczął pobierać opłaty od swych użytkowników. Część z nich przestała korzystać z Allegro, stawiając mu rozmaite zarzuty. Konkurencja zaś kusi brakiem opłat.

Od początku marca Allegro pobiera opłaty od osób, które sprzedadzą jakiś przedmiot na aukcji. To pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce - dotychczas wszystkie rodzime serwisy aukcyjne były darmowe. Na reakcje internautów nie trzeba było długo czekać.

Liczne zarzuty nielicznych

Rozżaleni użytkownicy wypowiadali się m.in. na forum portalu Gazety . Jednak gdy poprosiliśmy ich mailem o podanie zarzutów, odzew był znikomy - odpisało tylko kilka osób.

Wśród zarzutów znalazło się m.in. tłumienie krytyki wymierzonej w firmę. Użytkownicy twierdzili, że nieprzychylne opinie były usuwane z forum dyskusyjnego Allegro bez żadnego ostrzeżenia, zaś konta osób krytykujących są blokowane.

- Prawdę mówiąc złościło się bardzo niewielu użytkowników, którzy dali upust swojemu niezadowoleniu na forum dyskusyjnym. Burza była tak duża, że musieliśmy w pewnym momencie rozpocząć moderowanie dyskusji [selektywne publikowanie wypowiedzi - red.]. serwisem internetowym, który zdecydował się pobierać opłaty za swoje usługi od detalistów - tłumaczy Wojciech Wrzaskała dyrektor marketingu Allegro.

Krytykującym serwis internautom przede wszystkim nie podobało się to, że mają płacić za sprzedanie towarów na aukcji, podczas gdy ich zdaniem Allegro nie robi nic, by zwiększyć bezpieczeństwo takich transakcji. - Poziom bezpieczeństwa transakcji jest praktycznie zerowy. Często dane osobowe otrzymane od serwisu po zakończeniu aukcji są nieprawdziwe, jedyny kontakt z osobą, która wygrała aukcję to e-mail, często zdarza się, że otrzymujemy potwierdzenie e-mailem prawdziwości adresu, a po kilkunastu dniach paczka wraca z adnotacją "adresat nieznany" - skarży się Przemysław Szwarc, jeden z bywalców Allegro.

- Wśród użytkowników jest wielu dowcipnisiów oraz "klony", które służą do przebijania cen. Jest tak dlatego, ponieważ nikt nie weryfikuje danych rejestrowanego użytkownika. Wprowadzenie opłaty rejestracyjnej wyeliminowałoby te problemy - uważa inny użytkownik Wojciech Frankiewicz.

- Wprowadzenie opłaty rejestracyjnej było rozważane, ale pomysł nie przeszedł z bardzo prostej przyczyny - opłaty zniechęcają do rejestracji. Poza tym nieuczciwi użytkownicy mogliby wykorzystywać darmowy okres próbny, który musiałby znaleźć się w ofercie. Jeśli chodzi o "klony" podbijające ceny, to Allegro ma własny sposób na wykrycie takich oszustw, dużo skuteczniejszy niż opłaty - odpowiada Wrzaskała.

Internauci narzekali też, że raz założonego konta użytkownika Allegro nie można skasować, wskutek czego statystyki serwisu mogą być zawyżone - nawet jeżeli ktoś przestanie z niego korzystać albo jego konto zostanie zablokowane, to i tak figuruje jako "użytkownik Allegro". - Konto można skasować. Wystarczy wysłać maila do administratorów serwisu - wyjaśnia Wrzaskała.

Za co się płaci?

Na razie jednak nawet krytycznie nastawieni użytkownicy nie rezygnują z Allegro - co najwyżej przestają wystawiać przedmioty na aukcję i obserwują losy serwisu. Nadal bowiem uważają, że jest to najlepszy tego typu serwis w Polsce.

- Po pierwszym dniu z opłatami na aukcjach wystawiono ok. 10 proc. mniej przedmiotów. Nie spadła natomiast liczba rejestracji nowych użytkowników - mówi Wrzaskała - choć nie jest to liczba miarodajna. My szacujemy spadek nawet do 30-procent. ,p> Po co więc wprowadzono opłaty? Serwis wyjaśnia, że chodzi o... spełnienie postulatów niezadowolonych użytkowników. Dzięki opłatom Allegro będzie mogło zatrudnić więcej pracowników zajmujących się monitorowaniem legalności aukcji i wspariem technicznym. Pojawią się też gwarancje. - Allegro będzie zwracać koszty transakcji w przypadku nieuczciwych kontrahentów do kwoty 250 zł. System wprowadzimy wkrótce, ale musimy jeszcze poradzić sobie z firmami przesyłającymi paczki, których wewnętrzne porocedury krępują nam ręce - mówi Wrzaskała. Zapewnia też, że uwzględniane będą reklamacje składane przez sprzedających, którym nie udało się sfinalizować transakcji: - Nie dopuścimy do sytuacji, w której nasz użytkownik zostanie oszukany i jeszcze weźmiemy od niego pieniądze - mówi Wrzaskała.

W dalszych planach firmy są kolejne usługi - serwis pośredniczący (podobny do http://www.i-escrow.com), powiadamianie o przebiegu aukcji przez SMS-y oraz system płatności za pomocą elektronicznych portfeli. - Mamy też dobry pomysł, jak rozwiązać problem weryfikacji użytkowników. Oczywiście, gdy wejdzie w życie ustawa o podpisie elektronicznym, wprowadzimy go jako podstawową procedurę weryfikacyjną - twierdzi Wrzaskała.

Czas zarabiać

Firma QXL , właściciel Allegro, jest potentatem na rynku aukcji internetowych - prowadzi bardzo popularne serwisy aukcyjne w kilkunastu krajach europejskich. Nie wszędzie trzeba płacić - z prowizji zwolnieni są np. Francuzi, Hiszpanie i Włosi. We francuskim serwisie QXL można znaleźć informację, że wprawdzie opłaty w przyszłości zostaną wprowadzone, ale nie podano dokładnego terminu. Płacą za to, i to słono, Brytyjczycy. Za udaną aukcję niedrogiego przedmiotu (wylicytowana cena poniżej 15 funtów, czyli ok. 80 zł) trzeba zapłacić 5 proc. jego wartości. Serwis zwraca sprzedawcy pieniądze, jeżeli transakcja nie dojdzie do skutku - np. wtedy, gdy kupujący się wycofa.

Dlaczego Polacy zaczęli płacić wcześniej niż Francuzi czy Hiszpanie? - Żadna jednostka jednostka QXL nie może być dofinansowywana z zewnątrz w nieskończoność. Serwis aukcyjny może pozwolić sobie na wprowadzenie opłat w momencie, gdy przekroczy pewną masę krytyczną użytkowników. Myśmy przekroczyli tę masę i dlatego możemy pozwolić sobie na taki krok, takie są wymogi ekonomii - tłumaczy Wrzaskała.

Jak jest na Zachodzie?

Płacić trzeba również najpopularniejszym amerykańskim serwisom aukcyjnym - zarówno eBay , jak i konkurujący z nim Yahoo! mają rozbudowane cenniki opłat. Podwyżki cen zawsze powodują ostrą reakcję internautów. Kiedy w połowie stycznia eBay ogłosił, że zmienia - po raz pierwszy od 1996 r. - opłaty, na jego forum dyskusyjnym zawrzało. Rozżalenie było tym większe, że o zmianie cennika eBay poinformował zaledwie z dwutygodniowym wyprzedzeniem.

- Najbardziej irytuje mnie to, że teraz trzeba będzie płacić ekstra dziesięć centów za wystawienie aukcji na dziesięć dni, zamiast na standardowe trzy. Wystawiam na aukcję 200-400 przedmiotów co tydzień, w większości tanich. A w dodatku podnieśli jeszcze opłaty za samo wystawianie rzeczy na aukcję! Już zarabiają na mnie ponad 400 dolarów miesięcznie, a teraz - jak policzyłem - dojdzie do tego jeszcze 230! - narzekał "zubburd".

Na podwyżce cen w eBayu już kilka tygodni później chciało skorzystać Yahoo!, któremu wcześniej udało się odciągnąć od eBaya część internautów (w ramach promocji można było wystawiać rzeczy na aukcję bez prowizji). Gdy Yahoo! wprowadziło opłaty, użytkownicy zareagowali natychmiast - liczba nowych aukcji w serwisie spadła o 80 proc.

Konkurencja czeka i patrzy

Dlaczego trzeba płacić za udział w aukcjach? Operatorzy tłumaczą, że bardzo trudno utrzymać rozbudowany serwis internetowy z samych reklam. Duża liczba internautów odwiedzających stronę i, co za tym idzie, duża liczba aukcji nie przekładają się wcale na wysoki, stabilny dochód. Mimo to wszyscy polscy konkurenci Allegro deklarują, że nie będą pobierać opłat od sprzedawców.

- Nie widzimy takiej potrzeby. Nasze aukcje świetnie się w tej chwili finansują. Mamy jednak inny niż Allegro model biznesowy - zarabiamy nie na reklamach, ale na aukcjach B2C [ang. Business-to-Consumer - przedmioty na aukcje wystawiają firmy, a nie prywatni użytkownicy - red.]. Allegro pewnie nie miało wyjścia i musiało wprowadzić opłaty. Z naszych doświadczeń jednak wynika, że sprawia to dużo problemów, zwłaszcza w wypadku drobnych przedmiotów przesyłanych za zaliczeniem pocztowym. Trzeba chodzić na pocztę, przesyłać małe kwoty. To bardzo kłopotliwe, a internauci lubią wygodę - mówi Marcin Więckowski z firmy One Two Internet, właściciela strony OneTwoSold .

- Nie mamy planów wprowadzenia opłat za aukcje dla sprzedających, chociaż w przyszłości nie możemy tego wykluczyć - oświadcza Katarzyna Górecka z EasyNet, firmy prowadzącej serwis Aukcja.com . - Rynek polski jest jeszcze na to za młody, chociaż z całego naszego e-commerce najszybciej rosną aukcje. Jest jednak za wcześnie, aby mówić, że Allegro popełniło błąd - zastrzega. - Nikt nie ma jeszcze doświadczenia na tym rynku, więc nie sposób przewidzieć, jak zareagują internauci. Liczba aukcji pewnie się zmniejszy, ale to może być chwilowe.

- Na żadnej z naszych aukcji sprzedający nie będzie musiał płacić - mówi Jacek Wyrębkiewicz, prezes zarządu wrocławskiej firmy Click and Buy , która prowadzi serwis aukcyjny udostępniany na kilku popularnych stronach internetowych. - Płaci się np. za wyróżnienie własnej aukcji na liście albo dodanie do niej zdjęcia, ale to są usługi dodatkowe. My zarabiamy przede wszystkim na aukcjach wystawianych przez firmy i staramy się nie utrudniać życia zwykłym użytkownikom. Czy Allegro popełniło błąd? Trudno powiedzieć. Jeżeli ktoś jest praktycznym monopolistą, może podnosić ceny. Zagrali bardzo ryzykownie, ale mogą dużo zyskać. System opłat na pewno pomoże wyeliminować z Allegro różnych nieuczciwych użytkowników, np. nastolatków licytujących bardzo wysoko dla kawału.

- Kiedy Yahoo! wprowadziło opłaty, liczba aukcji wprawdzie spadła o 80 proc., ale przychód firmy się zwiększył - mówi Marcin Gruszka z TMS Auctions, firmy prowadzącej serwis aukcyjny w portalu Ahoj . - Mają mniej użytkowników, ale wyższy i stabilny dochód. Uważam jednak, że w Polsce na to jeszcze za wcześnie, bo rynek jest jeszcze młody i bardzo szybko się rozwija. Teraz użytkowników Allegro mogą przejąć inne aukcje, które zaoferują im te same usługi za darmo. W strategicznej perspektywie wprowadzenie opłat mogło okazać się błędem.



By using the platform you agree to be bound by the terms of the User Agreement