Allegro


Anita Błaszczak, Adam Maciejewski
Pchli targ w Internecie

Wartość transakcji, które w tym roku zostaną zawarte na polskich internetowych aukcjach, wyniesie ok. 11 mln zł - oceniają przedstawiciele firm oferujących serwisy aukcyjne.

Wartość transakcji nie jest duża, ale trzeba pamiętać, że większość polskich wirtualnych aukcji ma krótki, kilkumiesięczny staż. Ich operatorzy na razie inwestują i liczą, że za kilka lat przyzwyczaimy się do opróżniania strychów i piwnic za pośrednictwem Internetu, dając szansę na rozwój rodzimej wersji amerykańskiego eBay.

- Nigdy nie myślałam, że będę mogła te książki sprzedać - mówi Beata, która na internetowej aukcji pozbyła się kilkunastu zalegających na regale powieści sensacyjnych. Na pomysł z aukcją wpadł mąż, przeglądając internetowe serwisy. Ktoś z Wałbrzycha tanio sprzedawał używane kasety wideo z filmami Disneya. Mąż zaryzykował i wygrał licytację obliczając, że nawet jeśli trafi na oszusta, to i tak strata nie będzie duża.

Na oszusta nie trafił, a kasety za zaliczeniem pocztowym dotarły do adresata w ciągu kilku dni. Potem sami zdecydowali się na sprzedaż niepotrzebnych książek.

Choć takich osób jak Beata przybywa, internetowe aukcje nie są jeszcze w Polsce zbyt popularne, a ich operatorzy mogą tylko marzyć o zyskach i popularności, jakie zdobył światowy lider w internetowych aukcjach, amerykański eBay.

Liczą jednak na szybki rozwój rynku, czemu sprzyjają np. aukcje organizowane przez linie lotnicze (British Airways czy Lufthansę) i wieści o superatrakcyjnych cenach, jakie niektórym udało się tam wylicytować.

- Aukcje to fantastyczne narzędzie dla analityków produktowych wielkich firm - uważa Bartłomiej Zarębski z serwisu Onet.pl., który aukcje zaczął organizować jesienią 1999 r., traktując je na razie jako test. - To było potrzebne do zebrania doświadczeń, sprawdzenia zainteresowania klientów i użytkowników. Mamy nadzieję, że jeszcze w tym roku uruchomiona zostanie strona, na której internauci będą mogli wstawiać swoje kolekcje zabawek, książki i inne przedmioty - wyjaśnia Zarębski.

Jako sposób na reklamę i promocję traktuje swoje aukcje spółka Slash, prowadząca od listopada 1999 r. witrynę e-aukcja, w której pojawia się głównie sprzęt komputerowy. Piotr Krakowiak z zarządu Slash ocenia, że dopóki inwestowano w reklamę aukcji, zainteresowanie było duże. Spadło wraz z zakończeniem promocji, ale nadal jest większe niż w przypadku sklep internetowego Slasha.

Zachęta z pierwszej ręki

W Polsce można już się doliczyć kilkunastu aukcyjnych witryn, choć w większości z nich oferta jest raczej symboliczna - zwykle kilkadziesiąt przedmiotów, i to głównie w kilku kategoriach: sprzęt komputerowy i oprogramowanie, telefony komórkowe, książki, płyty i kasety. Wiele z krajowych serwisów aukcyjnych, próbując zwiększyć ofertę, przyciąga internautów, wystawiając na licytację nowe przedmioty na gwarancji, zwłaszcza sprzęt komputerowy. Niekiedy operator aukcji sam je kupuje od producenta, ale częściej - aby uniknąć ryzyka i kosztów - oferuje firmom możliwość udziału w aukcji, pobierając za to określoną prowizję. Dla indywidualnych uczestników polskie aukcje są jednak (na razie) bezpłatne, co ma zachęcić do udziału w wirtualnych licytacjach, podobnie jak różne konkursy i promocje.

Uczestnicy aukcji w największym krajowym serwisie Allegro mogą np. liczyć, że jeśli ich aukcja zostanie wylosowana, operator pokryje koszty zakupu i dostawy wylicytowanego przedmiotu. Wojciech Wrzaskała, szef marketingu właściciela Allegro, firmy QXL Poland (należy do brytyjskiej QXL.com), ocenia, że do końca roku jego firma będzie miała co najmniej 60 tys. użytkowników. (Obecnie ma ponad 16 tys. zarejestrowanych klientów i prowadzi 8 tys. aukcji). Na razie od transakcji nie są pobierane prowizje i tak będzie, dopóki firma nie wprowadzi zaawansowanych usług dodatkowych. Zdaniem Wrzaskały, wartość wszystkich transakcji na rynku aukcji wyniesie 11 mln zł, z czego 85 proc. transakcji będzie obsługiwać Allegro. Przybędzie mu jednak nowych konkurentów.

Czekanie na inwestora

Wśród nich będą zarówno serwisy debiutujące na rynku, jak i te z pewnym stażem, które zyskały inwestora z zewnątrz i teraz zapowiadają szybką ekspansję z reklamowym rozmachem.

- Zagraniczny udziałowiec pozwoli nam na inwestycje w akcję marketingową i reklamy - twierdzi Piotr Zakrzewski, jeden ze współwłaścicieli działającej od 1998 r. Inter-Aukcji. Nie chce powiedzieć, kto będzie udziałowcem. Niewielką liczbę ofert na stronie Inter-Aukcji Zakrzewski wyjaśnia trwającą właśnie zmianą całego systemu. Na razie Inter-Aukcja, która zapowiada nową edycję i setki nowych produktów, nie przynosi zysków i nie pobiera prowizji od uczestników transakcji.

Jeszcze w sierpniu ma ruszyć (na razie jest testowana) nowa witryna aukcyjna. Jej operatorem będzie spółka utworzona przez Polsat i dom aukcyjny Agra-Art, który chce w internetowych licytacjach wykorzystać doświadczenie z aukcji dzieł sztuki. - Na naszej internetowej aukcji będzie można kupić i sprzedać wszystko - mówi Zofia Krajewska-Szukalska, prezes Agra-Art. Już od ub.r. przebieg aukcji Agry-Art można oglądać w Internecie i licytować telefonicznie, choć zasady udziału w licytacji oraz oferta (dzieła sztuki, biżuteria) pozostają tradycyjne; uczestnik płaci wadium, a cała transakcja jest gwarantowana i przeprowadzana przez dom aukcyjny. Natomiast internetowy serwis aukcyjny Agry-Art ma działać jak inne elektroniczne aukcje.

- Kończymy teraz te aukcje, które jeszcze zostały - wyjaśnia Jarosław Żabko z Arii.pl, która 17 lipca zaczęła działać jako witryna aukcyjna portalu Arena. Do aukcji w Arenie internautów ma przekonać nie tylko nowa szata graficzna, ale przede wszystkim duża oferta aukcji zorganizowanych przez operatora serwisu, który na licytację wystawia nowe produkty i usługi kilkunastu znanych firm, m.in. producentów elektroniki i sprzętu AGD, biur podróży, linii lotniczych. Arena, która liczy na pozyskanie 15 tys. użytkowników aukcji w ciągu trzech miesięcy, chce utrzymywać się z reklam oraz prowizji, które zacznie pobierać w przyszłym roku. Stawki nie są jeszcze ustalone, ale - zdaniem Krzysztofa Wiszniewskiego - ze spółki Internet Ventures Poland, która jest właścielem portalu, utrzymają się w granicach od 0,5 do 2,5 proc. wartości transakcji.

- Chcemy na razie skłonić użytkowników Internetu do korzystania z aukcji. Zaczynamy od nowych przedmiotów, na gwarancji, gdyż w Polsce nie ma jeszcze nawyku sprzedaży i kupna z drugiej ręki. Wciąż wyrzucamy większość rzeczy, które nam wydają się niepotrzebne, a może dla kogoś mają jakąś wartość - wyjaśnia Jarosław Żabko.

Jeszcze w tym roku ma też wystartować aukcja motoryzacyjna prowadzona przez serwis ogłoszeniowy Trader.pl, uruchomiony na początku tego roku przez spółkę o tej samej nazwie, będącą własnością holenderskiej Trader.com.

Kot w worku

W aukcjach komercyjnych organizowanych przez operatorów serwisów to oni ręczą za produkt. Ryzyko dla uczestnika jest więc mniejsze niż przy indywidualnej transakcji, gdzie kupuje się przysłowiowego kota w worku. W polskich aukcjach oferowane przedmioty często są opatrzone tylko ogólnikowym opisem, zwykle bez fotografii. Zresztą, nawet zamieszczone przy ofercie zdjęcie nie gwarantuje rzetelności sprzedającego. W regulaminach aukcji operatorzy zwykle zastrzegają, że nie biorą odpowiedzialności za realizację transakcji, a więc za dostawę wylicytowanego przymiotu i zapłatę.

Korzystając ze sprawdzonych wzorów eBay, część serwisów aukcyjnych stara się więc pomóc internautom, stwarzając systemy oceny i komentarzy dla uczestników transakcji; np. w Allegro rzetelnych sprzedawców nagradza się żółtymi i czerwonymi gwiazdkami.

Podobnie też jak w eBay w wielu polskich aukcjach ich uczestnicy mogą wymieniać opinie i rady w internetowych kawiarenkach i klubach.

Gwarancje dla uczestników indywidualnych aukcji zamierza wprowadzić grupa ECI, właściciel m.in. sieci Empik i większościowego pakietu akcji DT Centrum SA, która przez swoje spółki AGS New Media i Easy Net zamierza już we wrześniu uruchomić nowy serwis aukcyjny (próbna wersja serwisu działa już od maja). Atutem serwisu ma być sieć salonów Empik, Galerii Centrum i DT Smyk (łącznie 125 placówek), którą operator aukcji, Easy Net, ma wykorzystać do obsługi części transakcji; przekazywania wylicytowanych przedmiotów i należności. W przyszłości Easy Net chce również oferować rękojmie na niektóre sprzedawane na aukcji produkty i specjalne karty (tzw. elektroniczne portmonetki), które umożliwią bezgotówkowe zakupy na aukcji oraz w internetowych sklepach Empik i Galerii Centrum. Anita Błaszczak, Adam Maciejewski



Anita Błaszczak, Adam Maciejewski
źródło: Rzeczpospolita 24.07.00


By using the platform you agree to be bound by the terms of the User Agreement