Allegro


Kamil Kosiński
Rynek aukcji w internecie szybko zwiększa wartość

źródło: Puls Biznesu On-Line
2001-03-19

Rynek aukcji w internecie szybko zwiększa wartość QXL pozostaje liderem elektronicznych licytacji, ale konkurencja depcze mu po piętach

Na początku marca 2001 r., na polskojęzycznych internetowych serwisach aukcyjnych licytowano ponad 100 tys. produktów. Osiem miesięcy wcześniej liczba licytowanych w sieci przedmiotów nie sięgała nawet 7 tysięcy. Liderem rynku pozostaje QXL Poland, ale serwis ten licytuje już tylko niespełna cztery razy więcej przedmiotów niż następny w tej klasyfikacji konkurent. W lipcu 2000 roku, przewaga QXL Poland nad następnym w stawce graczem była ponad osiemnastokrotna.

Pierwsze polskojęzyczne internetowe serwisy aukcyjne zaczęły powstawać pod koniec 1999 roku. Ich liczba dość szybko doszła do kilkunastu i od połowy 2000 roku utrzymuje się na podobnym poziomie. Nie oznacza to jednak, że rynek elektronicznych licytacji przeznaczonych dla użytkowników indywidualnych tkwi w marazmie. Łączna liczba przedmiotów licytowanych przez polskich internautów przekroczyła 100 tys. Oznacza to ponad czternastokrotny przyrost w okresie ostatnich ośmiu miesięcy. Na przełomie czerwca i lipca 2000 roku wszystkie rodzime witryny aukcyjne oferowały bowiem niespełna 7 tys. okazji do zrobienia zakupów. Trudno powiedzieć, jakie przychody z aukcji osiągają ich operatorzy. Istnieją jednak pewne sugestie co do łącznej wartości licytowanych przedmiotów.

- Rozpoczynając działalność, zakładaliśmy, że wartość wskaźnika obrazującego łączną wartość zlicytowanych przez nas przedmiotów wyniesie w 2000 roku około 8 mln zł. W rzeczywistości była to wartość kilkudziesięciu milionów zł. Tylko w lutym 2001 roku wskaźnik ten osiągnął 7 mln zł. Szacujemy więc, że na przełomie 2001 i 2002 roku uzyskamy rentowność. Aby się do tego celu zbliżyć, wprowadziliśmy już opłaty dla użytkowników. Sądziliśmy, że w wyniku tego działania stracimy ich około 30 proc. W rzeczywistości opuścił nas tylko co dziesiąty użytkownik. Oczywiście są to tylko szacunki, gdyż prowizje chcemy pobierać dopiero w momencie, gdy dany użytkownik powinien nam zapłacić co najmniej 25 zł. Mniejsze należności księgujemy na wirtualnych rachunkach i o zapłatę upominamy się dopiero, gdy osiągną one 25 zł. Nie mamy jednak żadnych możliwości zmuszenia kogokolwiek do uiszczenia prowizji. Liczymy więc na uczciwość użytkowników - tłumaczy Wojciech Wrzaskała z QXL Poland.

Nowi gracze

Liderem rynku pozostaje serwis Allegro, kontrolowany przez europejskiego giganta sektora aukcji internetowych, brytyjski holding QXL.com. Jego udział w łącznej liczbie licytacji prowadzonych w sieci spadł jednak z 85 do około 70 proc. Na początku marca 2001 roku QXL dawało polskim użytkownikom sieci prawie 73 tys. okazji do zrobienia zakupów. Osiem miesięcy wcześniej witryna ta miała zaledwie 5,7 tys. ofert, ale i tak dawało jej to ponad osiemnastokrotną przewagę nad następnym pod tym względem graczem na rynku. Obecnie przewaga ta stopniała do niespełna czterech razy. Wynika to jednak nie z rozwoju dotychczasowych konkurentów, a z wejścia na rynek nowych graczy. Drugie, trzecie i czwarte miejsca pod względem liczby licytowanych przedmiotów zajmują bowiem serwisy prowadzone przez Click & Buy, Easy Net oraz One Two Internet. W lecie 2000 roku firmy te nie zajmowały się jeszcze tego typu działalnością w polskojęzycznej części Internetu.

Licytacje to promocje

Przedmioty licytowane na zachodnich serwisach aukcyjnych to głównie rzeczy używane, wystawiane na sprzedaż przez samych internautów. W polskich serwisach dominują zaś oferty typu business to consumer. Nie oznacza to jednak, że licytowane są przedmioty wyłącznie z magazynów firm prowadzących e-aukcje. Bywa zaś wynikiem świadomej polityki operatorów witryn aukcyjnych, którzy dzięki takiemu konstruowaniu oferty chcą się kojarzyć z towarami wysokiej jakości.

- Chcemy, aby nasza firma kojarzyła się z towarami wysokiej jakości. Z tego powodu przez witrynę aukcyjną sprzedajemy nowe rzeczy. Nie wszystkie z nich wystawiamy jednak na licytację sami. Część oferowanych na aukcjach przedmiotów pochodzi od innych, współpracujących z nami firm - twierdzi Serge Rach, prezes spółki Easy Net prowadzącej witrynę aukcja.com. Ci, którzy chcą być postrzegani jako typowi pośrednicy w obrocie między indywidualnymi klientami, twierdzą że aukcje typu business to consumer właściwie wypaczają sam sens e-aukcji.

- W przypadku aukcji typu business to consumer mamy po prostu do czynienia z nowym kanałem dystrybucji dla firm prowadzących handel w sieci, które w prosty, z technicznego punktu widzenia, sposób podłączają swoją bazę towarową do serwisu aukcyjnego. W takich przypadkach nie ma jednak rzeczywistego ustalania wartości przedmiotu w drodze licytacji. Cenę wywoławczą ustala się bowiem na poziomie ceny zakupu towaru przez firmę wystwiającą produkt na sprzedaż. Powoduje to, że choćby przy najmniejszym przebiciu osiąga ona zysk - tłumaczy Wojciech Wrzaskała z QXL Poland.

Takie podejście do biznesu aukcyjnego potwierdzają zresztą przedstawiciele firm koncentrujących się na ofertach B2C.
W naszym serwisie aukcyjnym przeważają towary ze sklepu internetowego. Ich cena minimalna ustalana jest na poziomie niższym niż w sklepie, ale i tak gwarantuje nam zysk z przeprowadzonej transakcji. Równie ważne jak sprzedaż w drodze licytacji jest jednak promocyjne oddziaływanie serwisu aukcyjnego. Przy rzeczach wystawianych na aukcje znajduje się bowiem informacja, że dostępne są one również w sklepie. Około połowy odwiedzających serwis aukcyjny nie podejmuje zaś licytacji, tylko od razu przechodzi do sklepu, aby kupić zauważony na aukcji produkt - przyznaje Jacek Wyrebkiewicz, prezes Click & Buy.



By using the platform you agree to be bound by the terms of the User Agreement