|
Zbigniew Domaszewicz Allegro wprowadza prowizje od transakcji na aukcjach online | |
|
źródło: www.gazeta.pl 2001.02.22 Koniec darmowych aukcji w największym w Polsce internetowym serwisie aukcyjnym Allegro.pl. Wprowadzając prowizje od zakończonych sukcesem licytacji, firma liczy, że pieniądze wydane na zdobycie użytkowników zaczną od marca szybko do niej wracać Allegro.pl jest pierwszym polskim serwisem aukcyjnym online, który rozpocznie "odcinanie kuponów" od zdobytej wśród internautów popularności. To kamień milowy w rozwoju polskiego rynku aukcji online. Dotychczas, aby przyciągnąć ludzi do nowości, jaką są w Polsce e-aukcje, firmy musiały oferować im jak najbardziej atrakcyjne warunki (czyli darmowe usługi). Rezygnację z wszelkich opłat wymuszała także wysoka konkurencyjność branży (działa w Polsce ponad 20 takich przedsięwzięć). - Uznaliśmy, że nadszedł już czas na wprowadzenie opłat - mówi Wojciech Wrzaskała, rzecznik Allegro.pl. - Okres promocji nie może trwać zbyt długo, bo potem ciężko jest przekonać klientów, że muszą jednak zacząć płacić - wyjaśnia. Decyzję Allegro o sięgnięciu do kieszeni klientów niewątpliwie ułatwiła firmie jej pozycja na rynku. Należący do międzynarodowej grupy QXL ricardo serwis - ze 140 tys. zarejestrowanych użytkowników i 76 tys. ofert na licytacjach - jest w Polsce niezagrożonym jak dotąd liderem swej branży. W zdobycie dominacji na rynku jego właściciel, QXL Poland, zainwestował około 2 mln dolarów (w zeszłym roku firma zwarła z Onetem rekordową na polskim rynku internetowym umowę promocyjną wartości 1 mln dolarów). Od 1 marca za sprzedanie na aukcji w Allegro jakiegokolwiek przedmiotu trzeba będzie zapłacić prowizję w wysokości od 1,25 proc. do 3 proc. Ponadto firma wprowadzi nowe, dodatkowo płatne usługi - np. za umieszczenie licytacji na stronie głównej serwisu sprzedający zapłaci 50 zł, a za wyróżnienie swej oferty na liście otwartych aukcji - 2 zł (z czasem usług takich ma być coraz więcej). Gdy na koncie użytkownika uzbiera się odpowiednio duża kwota, serwis wyśle mu wezwanie do uregulowania rachunku. Użytkownicy, którzy postanowią zapłacić pewną kwotę z góry, będę nagradzani niższymi opłatami. Bezpłatne pozostanie natomiast samo wystawienie przedmiotu na licytację (jeśli nie dojdzie do transakcji, użytkownik nie ponosi żadnych kosztów). Jak przyznaje Wojciech Wrzaskała, na wyobraźnię szefów Allegro podziałały najnowsze doświadczenia Yahoo!. Słynny amerykański portal, po wprowadzeniu opłat za otwarcie aukcji w swym serwisie, zanotował błyskawiczny spadek liczby aukcji o ponad 80 proc. Stało się tak, mimo że na rozwiniętych rynkach internetowych pobieranie prowizji jest powszechne. - Wybrali zły typ opłat na początek i za długo oferowali aukcje za darmo - ocenia Wrzaskała. - Z naszych sondaży wśród użytkowników Allegro wynika, że cztery piąte z nich popiera wprowadzenie prowizji, utożsamiając opłaty z lepszą jakością usług - mówi rzecznik serwisu. Firma liczy się jednak z tym, że po wejściu nowych reguł tzw. wskaźnik GAV (gross auction value), wyrażający wartość wszystkich zawartych w danym okresie na aukcjach transakcji, spadnie na początku o około 30 proc. Samo Allegro zresztą nie chce jeszcze prognozować swych przychodów. W styczniu (bardzo szybko dotąd rosnący) wskaźnik GAV osiągnął w serwisie wartość 7,3 mln zł. Przyjmując tę wielkość oraz podane widełki prowizji, miesięczne wpływy Allegro z tytułu nowych opłat można oszacować na 90- 365 tys. zł. Dałoby to 1,08-4,4 mln zł przychodów w skali roku, do których należałoby dodać m.in. opłaty z dodatkowych usług i przychody reklamowe. To oczywiście wyliczenia hipotetyczne - trudno przewidzieć np. ewolucję popularności serwisu w nowych warunkach czy efektywność w ściąganiu należności od internautów. - Jest za dużo niewiadomych, poczekamy z prognozami do uzyskania pierwszych doświadczeń - mówi Wojciech Wrzaskała. - Mogę jednak powiedzieć, że już w tym roku liczymy na osiągnięcie zysku netto. - Wprowadzanie prowizji i opłat przez firmy internetowe to kolejny dowód, że w nowej gospodarce skończył się etap zdobywania rynku i klientów bez względu na koszty - komentuje dr Michał Goliński z Instytutu e-Gospodarki przy Centrum im. Adama Smitha. - Spółki szukają źródeł finansowania już nie tylko u inwestorów, ale też w zyskach ze swej codziennej działalności. |
By using the platform you agree to be bound by the terms of the User Agreement