Allegro

Allegro: Prasa 2000

Beata Szewczyk
Bazar w cyberprzestrzeni

Kontakt ze sztuką, niewyobrażalne pieniądze, anonimowi kolekcjonerzy. Ogromne emocje, często ukryte pod maską obojętności.
Tu chwila nieuwagi może sprawić, że stracisz wszystko.

3 maja. Sotheby's Londyn. Pamiątki z Titanica, ocalone przez Sarę Roth, sprzedano za 37951 tys. funtów.

5 maja. Christie's Manhattan. Skrzypce wykonane przez Antonio Stradivariego w 1700 roku sprzedano za 1,2 mln dol. Nabywca chce pozostać anonimowy.

9 maja. Christie's Manhattan. Portret Marii Teresy Walter, pędzla Pabla Picassa, został kupiony za 28,6 mln dol. Aukcja dzieł dwudziestowiecznych twórców przyniosła blisko 73 mln dolarów.

10 maja. Sotheby's Nowy Jork. Obraz Claude'a Moneta, przedstawiający katedrę w Rouen, trafił do nowego właściciela za 24 mln 205 tys. dol. Wiosenna aukcja prac impresjonistów i twórców współczesnych przyniosła ponad 140 mln dolarów.

16 maja. Sotheby's Genewa. Kolekcja biżuterii Marie Vergotties osiągnęła cenę 9 mln 217 tys. dol., dwukrotnie wyższą niż szacowano przed rozpoczęciem aukcji.

19 maja. Sotheby's Genewa. Anonimowy kolekcjoner kupił trzydziestoośmiokaratowy brylant za 2 mln 887 tys. Wszystkie wystawione na aukcji kamienie sprzedano za 32 mln dolarów.


To tylko fragment z tego, co działo się w największych domach aukcyjnych na świecie w maju bieżącego roku. Nie musisz jednak być milionerką, by kupić coś cennego i jedynego w swoim rodzaju. Nie musisz jechać do Nowego Jorku lub Genewy, aby zasmakować emocji towarzyszących licytacji. Możesz zostać w domu i... włączyć komputer.

Wielcy w sieci

W styczniu 2000 roku Sotheby's umożliwił miłośnikom aukcji licytowanie przez Internet. Już 12 lutego poprzez sieć sprzedano dziennik pokładowy RAF, który być może kryje tajemnicę zaginięcia Glenna Millera w grudniu 1944 roku. Kilka tygodni później licytowano Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych, kopię pierwszego wydania z 1776 roku, którą pewien mieszkaniec Filadelfii znalazł pod obrazem kupionym za 4 dolary na pchlim targu. W maju ogłoszono przetarg na rękodzieło Indian Ameryki Północnej. Kilka dni później rozpoczęto internetową licytację pamiątek po gwiazdach rock and rolla. W czerwcu internauci mogli kupić za pośrednictwem sothebys.com prace Andy'ego Warhola.

Rozwój i dostępność Internetu sprawiają, że oferta największych domów aukcyjnych może być dostępna dla wszystkich. Może być, ale nie jest, bo ceny dzieł sztuki wystawianych w Sotheby's czy Christie's pozostają raczej poza naszymi możliwościami finansowymi. Dlatego już pięć lat temu stworzono pierwszy internetowy serwis aukcyjny dla przeciętnych śmiertelników.

Ubić dobry interes

Ebay to największy "dom aukcyjny" w sieci, oferujący blisko 4,5 miliona produktów w czterech tysiącach kategorii. Można tu kupić - podobnie jak na pchlim targu - antyki, książki, filmy, monety, znaczki, sprzęt elektroniczny, biżuterię, pamiątki sportowe, samochody, zabawki i ubrania. Rzeczy przydatne i te niepotrzebne. Zdarzają się tu jednak niepowtarzalne okazje. W styczniu licytowano obraz siedemnastowiecznego francuskiego malarza Jeana Le Clerca. W marcu użytkownicy eBay mogli nabyć pamiątki z filmów nominowanych do Oscara (między innymi z "American Beauty" i "Szóstego zmysłu") - kostiumy, rekwizyty, zdjęcia i scenariusze. W maju anonimowy mężczyzna wystawił na aukcji, za 25 centów, obraz kupiony na wyprzedaży jeszcze w czasach studenckich. Nie wiedział, kto może być autorem pracy. Po ślubie żona nie pozwoliła mu trzymać płótna w domu, uznając je za wytwór chorej wyobraźni malarza. Eksperci, oceniając przesłane zdjęcie obrazu, uznali, że technika malarska przypomina styl ekspresjonisty Richarda Diebenkorna. Ponieważ zgadzały się inicjały autora, nabywca przedstawiający się jako Rob Keereweer z Holandii, zdecydował się zaryzykować, płacąc 135805 dol. Aby wejść na rynek aukcji poważnych dzieł sztuki, eBay kupił rok temu 134-letni dom aukcyjny Butterfields za 260 mln dolarów.

W zasięgu ręki

Polski odpowiednik eBaya to Allegro.pl, gdzie możemy znaleźć kilkaset ofert sprzedaży użytecznych dóbr - od sokowirówki po mieszkanie w secesyjnej kamienicy. Mamy także szansę zostać posiadaczami niezwykle oryginalnych rzeczy - kolekcji pocztówek z Tatr z lat 30., dziewiętnastowiecznego fortepianu, stuletniego pługu, pieczęci do lakowania listów czy kolekcji etykiet po piwie. - W Allegro sprzedaje się wszystko: płyty z nagraniami, suknie ślubne, antyczne monety, samochody, a nawet udziały w firmie internetowej. Handluje się domami w Hiszpanii, meblami, sprzętem komputerowym i artykułami gospodarstwa domowego. Œrednio wśród 20-30 ofert trafia się perełka - mówi Wojciech Wrzaskała z firmy QXL Poland, właściciela Allegro.pl. - Samo posługiwanie się serwisem Allegro jest bardzo proste. System nie pobiera żadnych opłat za rejestrację, wystawianie przedmiotów na sprzedaż i pośrednictwo w transakcji. Przystępując do wirtualnego licytowania, należy się zarejestrować, czyli podać swoje imię lub pseudonim oraz adres poczty elektronicznej. Gdy sprzedajemy, musimy opisać wystawiany towar, podać cenę wywoławczą, zdecydować o rodzaju płatności oraz wskazać, kto pokrywa koszty transportu. Gdy wpadniemy w gorączkę licytowania, serwis aukcyjny powiadomi nas poprzez pocztę elektroniczną o tym, że ktoś przebił naszą ofertę cenową. Pośrednictwo serwisu kończy się z chwilą zamknięcia aukcji. Wymiana pieniędzy i towaru jest zadaniem dla sprzedającego i kupującego. Polskie serwisy aukcyjne nie oferują jeszcze możliwości płacenia kartą kredytową i ubezpieczenia transakcji na wypadek spotkania z nieuczciwym kontrahentem. Problemem wirtualnych aukcji jest brak możliwości obejrzenia towaru przed zakupem, bo nie do każdej oferty dołączane są zdjęcia.

Coś dla każdego

W Internecie możemy znaleźć wyspecjalizowane serwisy aukcyjne - dla koneserów win, amatorów podróżowania, miłośników sztuki. Polskie domy aukcyjne, Agra-Art czy Polswissart, mają swoje witryny internetowe, w których można obejrzeć wystawiane do licytacji płótna, a nawet śledzić przebieg tradycyjnej aukcji. Linie lotnicze Lufthansa kilka razy do roku organizują w Polsce internetową aukcję biletów lotniczych. Stawka wyjściowa na bilet do Buenos Aires czy Bangkoku wynosi 10 złotych. Być może wkrótce za pośrednictwem Internetu będzie można kupować konie ze stadniny w Janowie Podlaskim.

Myszka zamiast młotka?

- Tradycyjne aukcje to miejsce dla bogatych. W Internecie ten podział zanika - twierdzi Wojciech Wrzaskała. Czy zatem w niedalekiej przyszłości nabywcom pozostaną tylko licytacje w cyberprzestrzeni? Mimo wygody, łatwości dostępu i niskich kosztów - z pewnością nie. Czy można wyobrazić sobie sierpień bez Aukcji Polish Prestige, która przyciąga do Polski miłośników koni arabskich z całego świata? Z pewnością nie.

Beata Szewczyk
źródło:Pani
Na aukcjach w sieci: